881 776 552 (całodobowo)

                                             Spotykamy ich wszędzie, przychodzą do domów i mówią, że głoszą prawdę. Głosząc swoje prawdy, odrzucają prawdę Bożą. Nauka tej grupy pozostaje w rażącej sprzeczności z Biblią. W naszym życiu spotykamy się z wieloma oszustami, ale istnieje pewien rodzaj bardzo niebezpiecznych oszustów. Są to oszuści religijni, którzy wyrządzają ogromną krzywdę słabo wierzącym ludziom. Przedstawię tylko niektóre fakty o sekcie Świadków Jehowy. Znany włoski egzorcysta ks. Tomaselli usłyszał któregoś dnia podczas egzorcyzmu, jak diabeł wyznał: „Świadkowie Jehowy są moimi najwierniejszymi współpracownikami i przyjaciółmi”. Członkowie tej fanatycznej sekty odnoszą się ze szczególną nienawiścią do Kościoła Świętego.
     Historia Świadków Jehowy nie sięga zbyt daleko. W 1879 roku organizację pod nazwą: „Międzynarodowe Stowarzyszenie Badaczy Pisma Świętego” założył Charles T. Russell. Następcą po śmierci Russella, w 1916 roku został Joseph F. Rutherford. W roku 1931 zmienił nazwę organizacji na Świadków Jehowy. Nazwa ta jest wynikiem błędnego odczytania imienia Boga. W Biblii imię to zapisano „YHWH”. Wszyscy uczeni znający język hebrajski odczytują je: JAHWH [Jahwe]. Tylko Świadkowie Jehowy odczytują „Jehowa”, w całkowitej sprzeczności z zasadami gramatyki hebrajskiej. Jest to dowodem wielkiej ignorancji i braku kompetencji lub przebiegłości złego ducha. Prawdopodobnie szatan perfidnie podszywa się pod imię Boga, nazywając siebie w rodzaju żeńskim – Jehowa. Po śmierci Rutherforda w 1942 roku jego miejsce zajmuje Nathan H. Knorr, który rządził sektą do 8.06.1977 r. Następnie stanowisko prezesa Świadków Jehowy piastuje Frederick W . Franz.
     A oto historia życia założyciela – pana Karola Russella. Urodził się 16.11.1852 roku w Pittsburgu w Stanach Zjednoczonych. Jego rodzice, Józef i Maria z Birengów, byli pochodzenia irlandzko – szkockiego. Należeli do wyznania prezbiteriańskiego [odłam protestantyzmu]. Po szkole pracował jako sprzedawca w sklepie. Do osiemnastego roku życia trzykrotnie zmieniał wyznanie. Przepowiedział, że Chrystus przyjdzie w 1874 roku. Ponieważ rok 1874 minął tak jak każdy inny, Karol Russell ratując swój autorytet i wróżby fałszywych proroków ogłosił, że Chrystus pomylił się w opisaniu znaków swego przyjścia. Rozgłaszał to i znajdował posłuch u naiwnych. Poznał młodą kobietę – znajomość kończy się małżeństwem w 1879 roku. W tym samym roku wydaje pierwszy numer czasopisma „Strażnica”, które stanowi oficjalne pismo sekty. Po 13 latach wspólnej drogi małżeńskiej pojawiają się problemy. W 1906 roku uzyskali rozwód wyrokiem sądowym. Sąd zasądził mu alimenty. Russell był więcej niż ćwierć milionerem, a mając możliwości finansowe propagował swoją sektę nie tylko w USA.
     Pastor Russell swoją naukę opierał przede wszystkim na wpajaniu nienawiści do Kościoła Katolickiego. Nie pojmował, jak Chrystus mógł na krzyżu modlić się za oprawców. Uważał to za bzdurę. O sobie miał wielkie mniemanie i twierdził, że przed nim Bóg nie ma żadnych tajemnic. Wszystko chciał pomieścić w swojej głowie, natomiast to co się mu nie mieściło, postanowił wykreślić z Pisma Świętego. Nikt w ciągu długich wieków nie zmieniał Słowa Bożego. Nawet wielcy heretycy nie ośmielili się na ten krok. Ale Russell miał tyle tupetu, pychy i odwagi, że to zrobił. Zły przykład życia oraz niektóre błędne nauki są przyczyną, że dzisiejsi Świadkowie Jehowy mówią bardzo mało o swoim założycielu. Żyjąc na ziemi, nauczał, że nie umrze i przeprowadzi żywcem swych wyznawców do ziemi obiecanej. Ale niestety – umarł jak każdy śmiertelnik.
     Świadkowie Jehowy swoją nazwę utworzyli w 1931 r., gdy nastąpił podział sekty pierwotnej, czyli Badaczy Pisma Świętego. Według nich, członek sekty musi nieustannie dawać świadectwo i zawsze być gotowym do służby. Obowiązują spotkania i prywatna lektura Pisma Świętego, „chodzenie po domach” i kolportaż pism propagandowych. Za tzw. „nawrócenie” jakiegoś człowieka świadek Jehowy otrzymuje dużo dolarów, a nawrócony dostaje jeszcze więcej. Mają na to pieniądze, ponieważ prowadzą drukarnie, firmy słodkich wód, a także domy publiczne. Każdy członek sekty podlega ścisłej kontroli swego zarządu lokalnego. Krytyka organizacji traktowana jest jako obraza Jehowy. Świadkowie posługują się własnym tłumaczeniem Biblii. Na podstawie spekulatywnego tłumaczenia podważają podstawowe prawdy wiary chrześcijańskiej. Nie oddają czci Bogu, tylko zajmują się czytaniem Pisma i dowolną jego interpretacją. Odrzucają prawdy wiary, których nie są w stanie zrozumieć. Zapominają przy tym, że tajemnicy Boga w Trójcy Świętej Jedynego nie można pojąć małym ludzkim rozumem. Znany jest ich brak szacunku dla ludzkości. Ludzi dzielą na dwie grupy: lepszych – czyli wyznawców sekty i gorszych – czyli całą resztę. Dyskusja z nimi odbywa się na zasadzie odbijania piłeczki. Gdy rozmawiają z człowiekiem dobrze znającym Pismo Święte, nie słuchają jego odpowiedzi, ale szybko szukają nowego problemu. Najbardziej ze wszystkich nienawidzą katolików uważając, że Kościół jest wymysłem szatana. Natomiast Kościół Katolicki zaleca swoim wiernym, by nie poniżali Świadków Jehowy. Jednak nie powinni wchodzić z nimi w dłuższe dysputy, ale postawą miłości ukazywać im drogę Bożą.
     Pierwszym celem przywódców organizacji Świadków Jehowy jest to, żeby obrzydzić człowiekowi prawdziwą Bożą wiarę. Dlatego ośmieszają praktyki religijne, wiarę oraz duchownych Kościoła Rzymsko – Katolickiego. Przykładem takiego ośmieszania jest film pt. „Ksiądz”, zrobiony pod ich dyktando. Ulubionym zajęciem Świadków Jehowy jest złośliwe plotkarstwo. Posługując się bluźnierczym językiem, atakują to, co jest najświętsze, a więc: prawdę o Trójcy Świętej, boskość Jezusa, obecność Ducha Świętego, Matkę Bożą, nieśmiertelność duszy, sakramenty itd. Przegląd numerów „Strażnicy” z ostatnich lat daje obraz demonicznej wrogości do Kościoła. Według wierzeń Świadków Jehowy tylko 144 tysiące wybranych ludzi przeznaczonych jest do zbawienia. Wielokrotnie przywódcy tej sekty prorokowali, podając dokładnie terminy końca świata, które nigdy się nie wypełniły. Ludzie tej sekty odznaczają się niezwykłą gorliwością w szerzeniu doktryny, przed którą przestrzega św. Jan: Któż jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca. 1 J 2,22-23.
     Każdy Świadek Jehowy, który może po swojemu studiować i interpretować Pismo Święte, jest świadkiem wyłącznie samego siebie, choć zapewnia, że jest świadkiem Boga. Jako cel stawiają sobie badanie Pisma Świętego, a zapominają, że Słowa Bożego nie potrzeba badać, ale należy przyjąć je z wiarą. Przecież Bóg nas nie oszukuje, więc nie badajmy Jego Słowa. Skoro jednak po „przebadaniu” nie wszystkie księgi Biblii zgadzały się z ich poglądami, wybrali sobie tylko niektóre. Nie posługują się krytycznymi zasadami naukowymi. Przyjęli zasadę indywidualnej interpretacji Biblii i naciągają Słowo Boże jak gumkę. Łatwo sobie można wyobrazić, do czego może doprowadzić brak jednoznacznej interpretacji. Gdyby zastosować indywidualną interpretację zasad ruchu drogowego, mielibyśmy na drogach anarchię. Ile indywidualnych interesów, tyle byłoby wprowadzonych rozwiązań. Skoro więc nie zgadzamy się z subiektywną interpretacją zasad ruchu, to dlaczego z taką łatwością niektórzy godzą się na subiektywną interpretację Biblii, która zawiera wskazania na drogę życia wiecznego. Oto dlaczego można słusznie uważać, że zwolennicy tej sekty w praktyce nie głoszą nic innego, jak tylko swe własne poglądy i dają tym samym dowód, iż nie są świadkami Boga, ale tylko samych siebie, a może raczej są świadkami inteligentnej, złej i przewrotnej istoty duchowej czyli szatana. Świadkowie Jehowy są wrogami Krzyża Chrystusowego, bo nawet na swych grobach stawiają pal z napisem: „ku pamięci…”, a przy tym brzydzą się krzyżem.
     Jeżeli katolicy nie pogłębiają znajomości Pisma Świętego i nie znają nauki Kościoła, mogą szybko ulec ich demagogicznej argumentacji. Dlatego obowiązkiem każdego katolika jest czytanie Pisma Świętego i Katechizmu Kościoła Katolickiego, w celu świadomego przeżywania swojej wiary. Słabsi, którzy padają ofiarą werbunkowych trójek i dwójek, to ludzie przeżywający trudności życiowe: bezrobotni, skłóceni w domu, odrzuceni przez środowisko, biedni, kalecy itp. Takim okazuje się niekiedy daleko idącą pomoc za cenę późniejszego oddania się sekcie. Wobec niektórych wystarczy tylko towarzyski bojkot. Interesownie czynią dobro, kupują adeptów za miskę soczewicy, za przejściową atmosferę akceptacji i zrozumienia. Sekta finansowana jest szczególnie z USA, a ci, którzy wstępują do niej są sprzedawczykami, kupionymi za dolary. Ostatnio Rząd Rosji uznał, że sekta działa na szkodę człowieka i zakazał Świadkom Jehowy oficjalnej działalności.
     Ogólnie mówiąc, sekciarski werbunek skierowany jest do tych, którzy wykazują większą niż inni żarliwość religijną. Wciągają nawet młodzież szkół średnich. Wygląda to na pozór niegroźnie. Wymienią adresy, potem się odwiedzą, a za którymś razem dziecko nie wróci do domu. Przeciw poszukującej rodzinie wytoczy się cały arsenał praw człowieka i dziecka oraz hasła tolerancji religijnej – chociaż sama sekta nie przestrzega takich zasad. Kto zwróci łzy matek, ból ojców, którzy do dziś bezskutecznie starają się o swoje utracone w sektach dzieci? Nie będzie tego ryzyka, gdy człowiek dojrzale odpowie „tak” Kościołowi Chrystusowemu, który przez całe wieki jest sprawdzonym przyjacielem człowieka. Kościół ma niezmienne zasady ewangeliczne, ważne w wymiarze humanitarnym i religijnym, bo jest wspólnotą otwartą na każdy rodzaj zdrowej, prawdziwej nauki, która rozwija człowieka.
     Świadkowie Jehowy wykorzystują szatańskie sposoby kuszenia ludzi. Kuszą bardzo inteligentnie i przebiegle, tak jak diabeł Syna Bożego, cytując tekst Pisma Świętego: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół! Jest bowiem napisane; Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli … [por Łk 4,9-12]. Jako chrześcijanie wierni Bogu, mamy przewagę modlitewną nad tą demoniczną sektą. Kiedy zaczynamy odmawiać różaniec, wtedy ich powierzchowna grzeczność zamienia się we wściekłość i opuszczają nasz dom.
     Pan Jezus przestrzegał, żeby się strzec wilków w owczej skórze. Przychodzą niby łagodne owieczki, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Choćbyśmy nawet częściowo ulegli ich namowom, to nie możemy zrezygnować z powrotu. „Błądzić jest rzeczą ludzką, ale szatańską rzeczą jest trwać w upadku”. Nasza nadzieja jest w Bogu. Dlatego nie bójmy się! Sam Jezus powiedział do swojego Apostoła: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. Mt 16,18. Żadne zło, nawet najbardziej wyrafinowane, nie zniszczy Kościoła, który swą nadzieję złożył w Bogu Jedynym w Trójcy Świętej.

Ks. Witold Głuszek