881 776 552 (całodobowo)

 Piekło było już prawie całkiem zapełnione, a przed jego bramą oczekiwało jeszcze na wejście wiele osób. Diabeł nie miał innego rozwiązania sytuacji jak tylko zablokować drzwi przed nowymi kandydatami.

– Pozostało tylko jedno miejsce, i jak się rozumie, może je zając tylko ktoś z was, kto był największym grzesznikiem, powiedział.

– Czy jest wśród zgromadzonych jakiś zawodowy morderca?, zapytał.

Ale nie słysząc pozytywnej odpowiedzi, zmuszony był przystąpić do egzaminowania wszystkich stojących w kolejce grzeszników.

W pewnym momencie swój wzrok skierował na jednego z nich, który umknął wcześniej jego uwadze.

– A ty, co zrobiłeś?, zapytał go.

– Nic. Jestem uczciwym człowiekiem a znalazłem się tutaj jedynie przez przypadek.

– Niemożliwe. Musiałeś jednak coś zawinić.

– Tak. To prawda, powiedział zmartwiony człowiek – starałem się być zawsze jak najdalej od grzechu. Widziałem jak jedni krzywdzili drugich ale sam nie brałem w tym udziału. Widziałem dzieci umierające z głodu i sprzedawane a najsłabsze z nich traktowano jak śmieci. Byłem świadkiem, jak ludzie czynili sobie wzajemne świństwa i oskarżali się. Jedynie ja wolny byłem od pokus i nic nie czyniłem. Nigdy.

– Naprawdę nigdy?, zapytał z niedowierzaniem diabeł – Czy to rzeczywiście prawda, że widziałeś to wszystko na swoje własne oczy?.

– Jak najbardziej!.

– I naprawdę nic nie zrobiłeś, powtórzył jeszcze raz diabeł.

– Absolutnie nic!.

Diabeł zaśmiał się ze zdziwienia: – Wejdź, mój przyjacielu. Ostatnie wolne miejsce należy do ciebie!.

     Pewien święty, przechodząc kiedyś przez miasto, spotkał dziewczynkę w podartym ubranku, który prosiła o jałmużnę. Zwrócił się wtedy do Boga: - Panie, dlaczego pozwalasz na coś takiego? Proszę Cię, zrób coś.
Wieczorem w dzienniku telewizyjnym zobaczył mordujących się ludzi, oczy konających dzieci i ich biedne wycieńczone ciała. I znów zwrócił się do Boga: - Panie, zobacz ile biedy. Zrób coś!.

Nocą, święty człowiek usłyszał głos Pana, który mówił: – Zrobiłem już coś: stworzyłem ciebie!

 

Bruno Ferrero